Marta i Krzysiek to jedna z "moich" par, która, nie mogąc doczekać się swojej sesji ślubnej, postanowiła dać się sfotografować dużo wcześniej. Krótką sesję przytulankowo-portretową urządziliśmy tym razem w jednym z klimatycznych bydgoskich klubów. Dzięki trąbce Krzyśka i zjawiskowemu imidźowi Marty, zapachniało Nowym Orleanem...
Marta and Krzysiek are a pair of "mine", longing for their wedding session, decided to get photographed much, much earlier. This short cuddle-and-portrait session has been arranged in one of the moody clubs of Bydgoszcz. Thanks to Krzysiek's trumpet and Marta's dreamlike image, it smelled like New Orleans...
And All That Jazz...
Ryż z bigosem, czyli ślub Chidori i Pawła : The rice with sauerkraut stew - Chidori's and Pauls wedding
Co tu dużo opowiadać... jeśli japońska gejsza decyduje się spędzić resztę życia z toruńskim piernikiem, do tego obydwoje są muzykami klasycznymi (i grają dla gości mały koncert skrzypcowy w trakcie mszy), musi to oznaczać kolejny fantastyczny dzień z aparatem :-)
Zapraszam do obejrzenia kilku fotografii z reportażu z Ich dnia i błyskawicznej mini-sesji.
What should I say... if the Japanese geisha decides to spend rest of Her life with the Toruń's gingerbread, furthermore they both are the classical musicians (and play a little violin and viola concert for the guests during the Mess), it has to be another wonderful day with the camera!
Please, take a look at some pictures from their wedding reportage and swift mini-session.
PS1.
Jeśli ktoś miałby ochotę posłuchać występu Pary Młodej w kościele, zarejestrowanego przez jednego z ich przyjaciół, to zapraszam (ten wampir w czarnym płaszczu przechodzący od czasu do czasu przed muzykami to ja :-)).
If You feel like hearing the show of the Bridal Couple in the church, recorded by a friend of their, here You go (this vampire in the black coat, walking in front of the musicians, is me :-))
http://www.youtube.com/watch?v=6fqiuXjQBo4
PS 2.
Pewnie część z czytelników bloga zauważyła małą zmianę. Po analizie ruchu na stronie (ponad 60% to internauci spoza Polski) zdecydowałem, że dla ich wygody od 2011 roku blog prowadzony będze dwujęzycznie. Jestem Polakiem i myślę po polsku, ale mówić będę i po polsku, i po angielsku :-)
Some of the readers has probably noticed a little change. After analysis the traffic on the web-page (more than 60% visitors from outside Poland), I decided to run the blog bilingually, for Your convenience. I'm Polish and I think in Polish, but I shall speak both Polish and English :-)
Wesołych Świąt - powtórka z rozrywki
Na specjalne życzenie fanów Żuka - jeszcze kilka zdjęć z zabawy w mini-sesję świąteczną.
PS. A dla tych, którzy fanami dopiero zostaną - Żuk ma na imię Ola i jest dziewczynką!!!
Wesołych Świąt!
Wszystkim stałym i dochodzącym czytelnikom i oglądaczom bloga - z okazji Świąt, dużo ciepła, uśmiechu i radości.
Pięć tuzinów miłości
Tak, tak... było was w tym roku równe sześćdziesiąt sztuk - sześćdziesiąt wgapionych w siebie (a czasem w mój obiektyw) par oczu, sześćdziesiąt obrączek, litry łez, kilogramy wysypanego ryżu, itp...
Dla mnie sezon ten był szczególny - dzieliłem się z Wami radością oczekiwania, przyjścia na świat i pierwszych miesięcy życia mojej córeczki (która spowodowała, że fotografia musiała zająć drugie miejsce na liście moich pasji). Podczas tegorocznej "trasy" odwiedziłem m.in.: Kraków, Poznań, Olsztyn, Włocławek, Bydgoszcz, Warszawę, Trójmiasto, Hel, Elbląg i na końcu Wąbrzeźno. Podczas sesji towarzyszyło nam i upalne słońce i ulewny deszcz, odwiedzaliśmy i pałace i zrujnowane industriale, leżeliśmy na piachu oraz na pakringu przez hipermarketem, wisieliśmy na ściance wspinaczkowej i produkowaliśmy kolorowe dymki w laboratorium chemicznym.
A z innych statystyk-ciekawostek:
- znalazło się wśród Was dwóch Niemców, jeden Kanadyjczyk i jeden Holender (oraz dwójka katechetów! :-)),
- wśród moich klientek absolutnie dominowały w tym roku Magdy (było was 7!), moja żona zawsze dziwi się w jaki sposób odróżniam Was od siebie,
- najwyższa temperatura podczas reportażu/sesji - około 38 stopni w cieniu; najniższa - około minus 10,
- liczba sukienek spalonych podczas wesela - 1,
- liczba obrączek zagubionych (ale i znalezionych) podczas wesela - 1,
- liczba wesele-hoteli zalanych przez tegoroczną powódź - 1,
- liczba słoików z zupą, które dostałem od zatroskanych moją zbyt szczupłą sylwetką mam - 2,
- liczba sukni wypranych w wodzie - 11 (w tym dwie w fontannach i jedna w ulewnym deszczu),
- liczba koziołków "fikniętych" przeze mnie na lodzie przed kościołem - 1,
- liczba sandaczy ze szpinakiem skonsumowanych podczas sesji - za mało...
- liczba RedBulli wypitych podczas ślubów, przejazdów, obróbki, itp. - za dużo...
- wg informacji które posiadam, ośmioro z was (a może więcej - piszcie!) spodziewa się w najbliższym czasie przyjścia na świat nowego obywatela, a czwórce już udało się zaludnić świat :-)
Moi Drodzy - jeszcze raz - dzięki za zaufanie. Joe Buissink, jeden z najsłynniejszych amerykańskich fotografów ślubnych, twierdzi, że "Tort zjedzą goście, kwiaty zwiędną, suknia powędruje do kufra na strychu, zostaną tylko zdjęcia" - mam nadzieję, że fotografie, które razem stworzyliśmy dadzą Wam za, 5, 10 i 15 lat lat tyle samo radości ile mi dało ich wykonywanie.
Trzymajcie się!
Żuk Tap Modl
Ponieważ Olusia ma już prawie 6 miesięcy i jest już prawie dorosła, pierwsza sesja prawiemodelkowa została wykonana. Choć zakończyła się niespodziewanie i dość szybko obsikaniem tła, modelka wyraziła zainteresowanie kontynuacją współpracy i kolejnymi sesjami.