Rozmiar ma znaczenie

Czy wspominałem już kiedyś o tym, że lubię duże odbitki?
Kaśka i Marcin zaspokoili absolutnie moją manię wielkości :-) Na hotelu, w którym odbywało się ich wesele, powiesili sobie spore (na oko - ok. 2 metrów wysokości) wydruki zdjęć, które zmajdrowaliśmy podczas krótkiej sesji dla zakochanych.
Polecam taki patent! Goście weselni robili sobie z nimi zdjęcia... bez udziału Pary Młodej - nie trzeba się męczyć, a efekt jest ;-)


Portrety rodzinne

W ramach małej przerwy od ślubniaków - kilka portretów, które zmajdrowałem na szybko z nudów podczas poprawin po weselu mojej starej kuzynki Madzi i nowego kuzyna Łukaszka.

Pozują: Gosia, wujo Wojtek i Marceli Szpak.





SP. Jako "ciekawostkę" dodam, że na wszystkich zdjęciach używałem tego samego obiektywu i tego samego, jednego, źródła światła sztucznego :-)

Na końcu, czyli sesja Beaty i Grzesia

Oj... dawno nie bawiłem się tak świetnie jak podczas sesji ślubnej Beaty i Grzesia, którą zorganizowaliśmy na samym koniuszku Polski, czyli w Helu na Helu. Do tego fantastyczny dorsz (?) w szpinaku + powrót do Torunia w hollywoodzkim stylu (najpierw fajerwerki błyskawic nad autostradą, potem przejazd przez te fajerwerki :-)).
Zapraszam do obejrzenia kilku fotografii.













Krejzole, czyli Kamila i Rafał

Wariactwo do potęgi... Kamila + Rafał + ich fantastyczne rodziny = jeden z najprzyjemniej spędzonych weekendów sierpniowych tego roku.
Kama i Rafi - ogromnie dziękuję wam za siłę perswazji, za to że namówiliście mnie na to, abym pojawił się a aparatem na waszej uroczystości i pokazaliście jak można cieszyć się sobą. Szczególne pozdrowienia dla Gienia - taty Kamili; po raz pierwszy było mi dane fotografować Pannę Młodą ubieraną przez tatę.

Kilka wybranych zdjęć dla tych, których tam nie było.






















To się nadaje do prasy, czyli ślub Magdy i Marcina

Po fantastycznym ślubie Magdy i Marcina zadzwoniła do mnie Pani z któregoś z pism kobiecych z pytaniem, czy nie miałbym ochoty sprzedać im zdjęć które zrobiłem na ich ślubie... okazało się później, że najprawdopodobniej zostałem omyłkowo wzięty za fotografa, który pracował na ślubie Joanny Liszowskiej (to samo miejsce - Bydgoszcz, tego samego dnia, o podobnej porze...)





























Moja Olusia po raz pierwszy pracuje z tatą podczas sesji ślubnej - tym razem w charakterze modelki-niemowlaka.